Podczas II wojny światowej zginęło ponad 80 000 000 osób, z czego około 50 000 000 stanowili cywile. Liczby te są przytłaczające i wciąż robią ogromne wrażenie, jednak za nimi kryją się niewyobrażalne ludzkie dramaty. Każdy człowiek, który stracił życie w wyniku wojny wywołanej przez hitlerowskie Niemcy, zasługuje na pamięć i godne upamiętnienie. Naszym obowiązkiem jest przywracanie pamięci o tych ludziach, niezależnie od ich narodowości.
Historia jednej z takich osób jest szczególnie poruszająca i w dobitny sposób ukazuje bezsens wojny. W marcu 1945 roku front przetaczał się przez Pomorze Zachodnie. Pomimo wycofywania się wojsk III Rzeszy wielu niemieckich cywilów pozostało w swoich domach. Wśród nich była Margarete Kompch, która wraz z czternastoletnim synem mieszkała w ustronnie położonym gospodarstwie we wsi Porst (obecnie Porost). 27 marca żołnierze radzieccy usiłowali zgwałcić bezbronną kobietę. Udało się jej jednak schronić we własnym domu. Wieczorem tego samego dnia wyszła do lasu po drewno na opał. Wówczas doszło do brutalnego zabójstwa: jeden z Sowietów z zimną krwią zastrzelił Margarete, a jej nastoletni syn został zmuszony do wykopania grobu i pochowania ciała własnej matki.
Zgodnie z decyzją Prezesa IPN przeprowadziliśmy badania grobu oraz ekshumację. Syn Margarete Kompch nie żyje od wielu lat, więc zasadne jest przeniesienie jej szczątków na Cmentarz Wojenny w Glinnej. W trakcie oględzin szkieletu zaobserwowaliśmy dowód zbrodni sprzed ponad 80 lat – w czaszce kobiety wyraźnie widoczne są otwory wlotowy i wylotowy. To ślad postrzału dokonanego przez radzieckiego żołnierza. Analiza balistyczna ukazała tor lotu pocisku, który spowodował śmierć kolejnej ofiary II wojny światowej.
Polscy mieszkańcy gospodarstwa opuszczonego przez rodzinę Kompch przez wiele lat pielęgnowali jej grób i utrzymywali kontakt z jej potomkami. Ta postawa jest ogromnym wkładem w pojednanie między zwaśnionymi niegdyś narodami.


SZUKAJ W AKTUALNOŚCIACH















