Kontakt:

Stowarzyszenie Pomost
ul. Kłuszyńska 20/26
60-136 Poznań
061 8619275

 

 

 

W samo południe

W przepastnych głębinach domowego archiwum odnalazłem starą, pożółkłą pocztówkę świąteczną, adresowaną do jednego z mieszkańców Junikowa. Obok adresu widnieje znaczek pocztowy z napisem "Grossdeutsches Reich", data 4.04.1944 rok, dalej życzenia: "Zdrowych i Spokojnych Świąt Wielkanocnych życzy…". Adresat u dołu pocztówki umieścił uwagę: "Nie były spokojne. Bomby, śmierć, gruzy, ogień - w samo południe 9.04.1944".

9 kwietnia 1944 roku był pierwszym dniem Świąt Wielkanocnych. Prześliczna pogoda. Większość mieszkańców naszego osiedla po powrocie z kościoła Matki Boskiej Bolesnej na Łazarzu odpoczywała. Wielu jednak musiało w tym dniu pracować. Jedni w fabryce samolotów "Focke Wulf" mieszczącej się na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich, inni w fabryce broni i amunicji / Deutsche Waffen Und Munitionsfabrik/ przed wojną Zakłady s.a. H. Cegielski, jeszcze inni w zakładach części radiowych „ Telefunken” przy ulicy Wojskowej, lub też w Warsztatach Kolejowych.

Dochodziła godzina 13.50 gdy świąteczną ciszę przeszył nagle przenikliwy ryk syren alarmowych, który w dziesięć minut później zmieszał się z warkotem nadlatujących od strony Plewisk samolotów i hukiem padających na miasto bomb. Zdziwieni, pełni niepokoju o los najbliższych mieszkańcy wybiegli z domów by obserwować lecące klucze amerykańskich bombowców.

Tymczasem niemiecka obrona przeciwlotnicza bezskutecznie raziła niebo ogniem zaporowym. Niemiecki samoloty znajdujące się na lotnisku w Ławicy uciekły, nie atakując przeciwnika. Okazało się później, że bombowce typu "Liberator" zrzuciły kilkanaście bomb burzących i zapalających.

Według Mariana Olszewskiego – Kronika Miasta Poznania Nr 2/1967: Największe zniszczenia powstały wokół dworca. Poważnie uszkodzony został budynek dworcowy od strony południowej. /…/ Całkowicie zniszczeniu uległ barak spełniający funkcję poczekalni dla Polaków, w którym przebywało wielu podróżnych jadących z robót przymusowych w Niemczech na urlop świąteczny do domu. Zdruzgotany został pociąg pośpieszny z Berlina oraz cały pociąg z urlopowanymi żołnierzami niemieckimi. /…/ Według doniesień obserwatora w tym pociągu zginęło ponoś około tysiąca żołnierzy. Częściowemu zniszczeniu uległy zabudowania dworca towarowego. /…/ Bomby rozbiły biura policji kolejowej, hale Dworca Zachodniego/…/ oraz most Dworcowy. Na terenie Międzynarodowych Targów Poznańskich zostały rozbite: hale przemysłu ciężkiego /…/ i wieża Górnośląska /…/ Bomby trafiły również celnie w północne zabudowania /…/ fabryki "Focke Wulf" przy ulicy Głogowskiej 18. Doznały przy tej okazji uszkodzeń sąsiednie budynki, zwłaszcza zamieszkałe przez Niemców domy przy ulicy Bukowskiej oraz gmachy: Collegium Chemicum i hotelu "Polonia" /…/ w fabrykach broni i amunicji /…/ zburzony został budynek administracyjny fabryki, hala główna z maszynami precyzyjnymi /…/ spłonęła fabryka mebli "Nowakowski i Synowi", Fabryka Cukierków – Mareckiego /…/"

"Poważniej ucierpiała ludność od bomb fosforowych, które spadły na zachodnią i południową część Placu Sapieżyńskiego". Według Mariana Olszewskiego ogólna liczba zabitych i zmarłych Polaków wyniosła 47 osób w tym 21 mężczyzn, 16 kobiet i 10 dzieci. Ogólna liczba zabitych i zmarłych Niemców wynosiła 35 osób w tym 18 mężczyzn, 13 kobiet i 4 dzieci. Naj1)więcej Polaków znalazło śmierć na dworcu / 21 osób / oraz w gruzach domów przy Placu Sapieżyńskim / 9 osób / i przy ulicy Partyzanckiej / 7 osób /. Podane wyżej straty ludności niemieckiej nie obejmują liczby żołnierzy niemieckich zabitych na dworcu i zmarłych z ran w szpitalach. Pośród ofiar nalotu nie było mieszkańców Junikowa.

Wśród Niemców zamieszkałych w Poznaniu i "Kraju Wart" bombardowanie miasta wywołało dezorientację i przerażenie. "Ostdeutscher Beobachter" zamieścił wiadomość o nalocie tylko w wydaniu miejskim. Informowano, że miasto zostało zaatakowane przez północno – amerykańskie samoloty oraz, że "zarówno ludność niemiecka jak i polska wykazały spokojną i rozważną postawę." Niezwłocznie po nalocie przeniesiono jeden z działów fabryki broni i amunicji do zabudowań fabryki papieru w czerwonaku. Przyspieszono też ewakuację lochów Fortu VII, w którym, po skierowaniu więźniów do obozów koncentracyjnych a częściowo do obozu w Żabikowie, zainstalowano zakłady części radiowych "Telefunken".

Rozpętano też wielką akcję propagandową w związku z pogrzebem ofiar nalotu. Niemieckie pogrzeby odbyły się 13. Kwietnia w godzinach popołudniowych na cmentarzu przy ulicy Grunwaldzkiej, narożnik ulicy Hetmańskiej. Pogrzeby miały charakter wojskowy. Uczestniczył w nich m. in. Gauleiter "Kraju Warty" Arthur Greiser. Gdy niespodziewanie ogłoszono alarm lotniczy, władze i oddziały partyjne nie czekając na zasypanie mogił, szybko opuściły cmentarz.

"Uczestnicy pogrzebu /…/ z wielkim przerażeniem zaczęli szukać schronienia w najbliżej stojących domach, skacząc przez groby i nie troszcząc się o jakikolwiek porządek. / A. Rogalski "Za kulisami Mustergau" Warszawa 1965 /.

Pogrzeby ofiar polskich odbyły się na Głównej. Celebrował je w szatach liturgicznych biskup Walenty Dymek, któremu o dziwo, zezwolono na opuszczenie miejsca izolacji oraz wydano polecenie odprawienia modłów w polskim języku. Było to pierwsze publiczne kazanie jakie wygłoszono w okupowanym Poznaniu. Nie zawierało ono jednak tak potrzebnych Niemcom akcentów politycznych. Biskup nawoływał wiernych do "spotęgowania życia religijnego oraz duchowego i gotowości w obliczu niepewnego jutra."
I tak zamierzona akcja pozyskania polskiej opinii publicznej nie przyniosła niemieckim władzom spodziewanych rezultatów. Wielkanocny nalot w samo południe nie był jeszcze bynajmniej ostatnim bombardowaniem Poznania przez amerykańskie samoloty.
 

                                                                                                                                                 Ewaryst Czabański

 

Copyright: Stowarzyszenie Pomost, kopiowanie materiałów ze strony bez zgody autora zabronione

www.pomost.net.pl

projekt: fryga.com